Dlaczego nie mieć obydwu?
Zacznijmy od bezpieczeństwa. Świadomość, że w każdej chwili możemy zadzwonić na pogotowie by otrzymać fachową pomoc medyczną daje nam poczucie bezpieczeństwa. Podobnie ze strażą pożarną. Gdyby zaczął się nam palić dom, to wystarczy jeden telefon i po kilku minutach (jak dobrze pójdzie) wyszkoleni do tego fachowcy pojawią się ze specjalistycznym sprzętem i uratują nam nasze mienie.
Jak wiadomo pieniądze na wypłaty ratowników i strażaków, a także na zakup sprzętu, którego używają pochodzą ze skarbówki. Nie trudno więc połączyć kropki by ze wzruszeniem zdać sobie sprawę, że to wspaniałomyślne państwo dba o nasze bezpieczeństwo. Można to łatwo wytłumaczyć nawet dziecku (dziecko jest za głupie, by rozumieć, że państwo nie tworzy pieniędzy, ale zabiera je obywatelom, na razie jednak mniejsza o to).
Nie chcemy umierać na zawał albo bezczynnie patrzeć jak pali się nam dom. Dlatego polityk, który chce wygrać wybory nie może zasugerować, że państwo przestanie płacić strażakom i ratownikom pogotowia. Gdyby tak było to nie czulibyśmy się bezpieczni.
To jednak nie prawda. Możemy być wolni i bezpieczni.
Gdyby zniknęła państwowa służba zdrowia to nie znaczy, że zniknęłyby szpitale. Wozy strażackie też nie muszą być kupowane z podatków.
Wyobraźmy sobie sytuację, że liberałowie przejmują w Polsce władzę i likwidują (natychmiast czy stopniowo - mniejsza o to) budżet Państwowej Straży Pożarnej. W twoim mieście, albo na twoim osiedlu pojawia się nowa potrzeba - usługa gaszenia pożarów. Rynek zauważa tę niszę i bardzo szybko w państwowym urzędzie pojawia się przedsiębiorca, który kupuje od państwa budynek straży pożarnej wraz ze sprzętem.
W twojej skrzynce pocztowej pojawia się kolorowa reklama oferująca usługę gaszenia pożarów za miesięczną opłatę. Jeżeli zdecydujesz się skorzystać z tej oferty to w bazie danych firmy Straż Pożarna Nowak Sp. z o.o. znajdzie się także twój dom. W razie pożaru, w ciągu nie dłużej niż 5 minut pojawi się przy twojej posesji ekipa strażaków i zrobi wszystko co może by pożar ugasić. Na dole oferty, drobnym druczkiem napisane jest, że aby uniknąć fałszywych alarmów, za każdą interwencję zobowiązujesz się do dopłacenia 1000 zł.
Stwierdzasz, że 50 złotych miesięcznie plus nawet te dodatkowe 1000 zł od pożaru to nic w porównaniu do kwoty jaką wydałeś na wybudowanie swojego domu. Dlatego podpisujesz umowę i znowu możesz spać spokojnie.
Ta miesięczna opłata 50 złotych to o wiele mniej niż część twoich wcześniejszych podatków przeznaczanych na państwową straż pożarną. Z twoich podatków opłacani byli nie tylko lekarze i strażacy, a także urzędnik, który te pieniądze tobie odebrał, urzędnik, który je podliczył, urzędnik, który gotowy był wsadzić cię do więzienia, gdybyś bezczelnie "okradał skarb państwa" odmawiając dobrowolnego oddawania własnych pieniędzy, no i oczywiście urzędnik, który twoje pieniądze wydaje (plus herbata, delicje i koszta kursów języków angielskiego i migowego fundowane swoim urzędnikom przez Urzędy Skarbowe).
Powiedzmy jednak, że nowy właściciel osiedlowej straży pożarnej, pan kapitalista Nowak, jest osobą samolubną i zachłanną. Dlatego po kilku miesiącach w twojej skrzynce pocztowej pojawia się zawiadomienie, że aby zwiększyć twoje bezpieczeństwo Straż Pożarna Nowak Sp. z o.o. zakupiła nowy sprzęt i dlatego zmuszona jest podwyższyć miesięczny abonament z 50 do 110 złotych.
W czasach socjalizmu - przypominasz sobie - płaciłem mniej za usługę straży pożarnej. W dodatku przypominasz sobie pogłoskę o tym, że dzieci Nowaka specjalnie podkładają ogień na posesjach należących do klientów NSP Sp. z o.o. (w końcu za każdą, nawet drobną interwencję Nowak dostaje dodatkowe 1000 zł). Zaciskasz jednak zęby i płacisz dalej bo nie masz innego wyjścia.
Na wolnym rynku taka sytuacja nie może jednak trwać zbyt długo. W momencie gdy zachłanny przedsiębiorca Nowak podwyższył opłatę, w twoim mieście pojawiła się nowa nisza - tania i lepsza usługa gaszenia pożarów.
Po kilku dniach lub tygodniach wyciągasz ze swojej skrzynki na listy piękną ofertę nowej firmy - Kowalski Staż Ogniowa Sp. z o.o., która oferuje ci lepsze warunki za mniejszą cenę od Nowaka. Za 70 złotych miesięcznie daje ci gwarancję, że wóz strażacki pojawi się na twojej posesji w czasie nie mniejszym niż 3 minuty od momentu złożenia zawiadomienia.
Nowak zaczyna tracić klientów, dlatego obniża swoje ceny z powrotem do 50 złotych.
Kowalski się nie poddaje i obniża cenę do 40 złotych, zrzeka się dodatkowej opłaty za każdą interwencję i oferuje zamontowanie przy twoim domu specjalnego mikrofonu, który sprawia, że zamiast wykręcać numer i podawać przez telefon swój adres, etc., wystarczy, że krzykniesz "pożar!" lub "pali się!" a system natychmiast podaje ekipie strażackiej twój adres.
Rzeczą bardzo prawdopodobną jest, że wkrótce lokalne firmy będą przynajmniej częściowo sponsorować straż pożarną (za wywieszenie bilbordu z reklamą na budynku straży), w ten sposób obniżając koszta tej usługi. Firmy ubezpieczeniowe także będą zawierały w swojej ofercie usługę straży pożarnej, co może sprawić, że w ogóle nie będziesz się musiał martwić o wysyłanie miesięcznych przelewów do Nowaka czy Kowalskiego.
A gdyby Kowalski i Nowak porozumieli się i zgodzili na układ, że nie zejdą poniżej 70 złotych? W takim przypadku sprawią, że nadal na rynku gaszenia pożarów istnieć będzie nisza, która wcześniej czy później musi być wypełniona. Rzesza biznesmenów z kalkulatorami bez przerwy przewąchuje okolicę, przeliczając koszta i poszukując możliwych możliwości. W wolnym kraju, w którym odpadają dodatkowe opłaty na państwo, liczba przedsiębiorców gotowych do zainwestowania jest jeszcze większa. Większa konkurencja tworzy mniejsze ceny i lepsze usługi.
Sprywatyzowanie Państwowej Straży Pożarnej wcale nie oznacza, że będziemy mieszkać w kraju mniej bezpiecznym albo droższym. Wręcz przeciwnie.


No comments:
Post a Comment