Wartości chrześcijańskie
Wartości chrześcijańskie są wartościami uniwersalnymi. Bez względu na wyznanie (lub jego brak), większość ludzi przyzna, że chciałaby żyć w społeczeństwie opartym na takich zasadach jak szacunek do rodziców, zakaz zabijania, kradzieży, składania fałszywego świadectwa oraz odpoczynek od pracy przynajmniej raz na siedem dni.
Te i inne przykazania zawarte są w Dekalogu, czyli krótkim zbiorze dziesięciu przykazań, które - według świadectwa proroka Mojżesza - Wszechwiedzący Bóg własnoręcznie napisał swoim palcem na kamiennych płytach.
Ósme przykazanie na liście brzmi: NIE KRADNIJ.
Czy nasze państwo, Trzecia Rzeczpospolita, zbudowane jest na fundamencie wartości jaką jest zakaz kradzieży? Uważam, że nie i to z trzech powodów:
1. Prywatna własność
Nie może być kradzieży bez prywatnej własności, bo aby coś ukraść, to coś musi do kogoś należeć. Inaczej mówiąc kradziony przedmiot musi być czyjąś własnością.
W naszym kraju prawo chroni prywatną własność, ale nie w każdym przypadku.
Kupiony przeze mnie samochód jest moją własnością. Jeżeli ktoś go ukradnie to łamie prawo - nie ma w tym niejasności. W przypadku samochodu system prawny naszego państwa chroni prywatną własność.
A co z ziemią? Powiedzmy, że kupiłem działkę - kilometr na kilometr. Czy ta działka należy do mnie? Nie zupełnie. Gdybym postanowił wykopać na niej dół i okazałoby się, że dokopałbym się do żyły złota (albo ropy) to szybko okazałoby się, że moja działka, a właściwie to, co się znajduje pod nią, nie należy do mnie, ale do państwa. W takim przypadku najbardziej racjonalną decyzją byłoby zakopanie dołu i nie przyznawanie się nikomu do swojego odkrycia w strachu przed odebraniem przez państwo działki, która jeszcze niedawno, wydawałoby się była moją własnością.
Tak na marginesie: dopóki w Rzeczpospolitej nie zacznie się szanować prywatnej własności, dopóty nie będzie się opłacało korzystać z bogactw naturalnych.
2. Politycy
System polityczny naszego kraju nie tylko toleruje, ale wręcz zachęca do kradzieży.
Mówimy: "Nie można być politykiem i jednocześnie człowiekiem uczciwym." a jednocześnie wielu z nas jesteśmy zwolennikami ustroju demokratycznego (który jest przecież zbudowany na fundamencie polityków).
Jeżeli uważasz, że demokracja to najlepsze rozwiązanie, to bez względu na to, czy bierzesz udział w wyborach, czy nie, twoja decyzja przyczynia się do zajęcia przez określonych polityków pozycji, które pozwalają im na okradanie.
Czy nasze państwo, Trzecia Rzeczpospolita, zbudowane jest na fundamencie wartości jaką jest zakaz kradzieży? Uważam, że nie i to z trzech powodów:
1. Prywatna własność
Nie może być kradzieży bez prywatnej własności, bo aby coś ukraść, to coś musi do kogoś należeć. Inaczej mówiąc kradziony przedmiot musi być czyjąś własnością.
W naszym kraju prawo chroni prywatną własność, ale nie w każdym przypadku.
Kupiony przeze mnie samochód jest moją własnością. Jeżeli ktoś go ukradnie to łamie prawo - nie ma w tym niejasności. W przypadku samochodu system prawny naszego państwa chroni prywatną własność.
A co z ziemią? Powiedzmy, że kupiłem działkę - kilometr na kilometr. Czy ta działka należy do mnie? Nie zupełnie. Gdybym postanowił wykopać na niej dół i okazałoby się, że dokopałbym się do żyły złota (albo ropy) to szybko okazałoby się, że moja działka, a właściwie to, co się znajduje pod nią, nie należy do mnie, ale do państwa. W takim przypadku najbardziej racjonalną decyzją byłoby zakopanie dołu i nie przyznawanie się nikomu do swojego odkrycia w strachu przed odebraniem przez państwo działki, która jeszcze niedawno, wydawałoby się była moją własnością.
Tak na marginesie: dopóki w Rzeczpospolitej nie zacznie się szanować prywatnej własności, dopóty nie będzie się opłacało korzystać z bogactw naturalnych.
2. Politycy
System polityczny naszego kraju nie tylko toleruje, ale wręcz zachęca do kradzieży.
Mówimy: "Nie można być politykiem i jednocześnie człowiekiem uczciwym." a jednocześnie wielu z nas jesteśmy zwolennikami ustroju demokratycznego (który jest przecież zbudowany na fundamencie polityków).
Jeżeli uważasz, że demokracja to najlepsze rozwiązanie, to bez względu na to, czy bierzesz udział w wyborach, czy nie, twoja decyzja przyczynia się do zajęcia przez określonych polityków pozycji, które pozwalają im na okradanie.
Istnieje w społeczeństwie przyzwolenie na to, że politycy mają prawo kraść. Oczywiście nie oficjalnie, ale z racji ogromnego natężenia pokus jakim są poddawani, my, wyborcy skłaniamy się ku pobłażliwości i wyrozumiałości. W końcu wykorzystywanie okazji do poprawienia swojego stanu majątkowego jest odruchem typowo ludzkim, nie prawda? Dlaczego więc mielibyśmy mieć o to pretensje do polityków? Tak jak my - są oni tylko ludźmi.
3. Podatki
Przyjrzyjmy się samemu państwu, które notorycznie z miesiąca na miesiąc i od wizyty na stacji paliw do wizyty przy kiosku z gazetami okrada nas z naszych własnych pieniędzy.
Gdyby ogólna kwota wynosiła tylko te kilka procent naszych zarobków, które być może są niezbędne do zachowania w kraju ładu i zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa; gdyby nawet kilkanaście procent, które państwo potrzebuje na wypłacenie emerytur, to nie byłby to wielki problem. Ale państwo odbiera nam około 83% naszych dochodów!
Gdyby ogólna kwota wynosiła tylko te kilka procent naszych zarobków, które być może są niezbędne do zachowania w kraju ładu i zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa; gdyby nawet kilkanaście procent, które państwo potrzebuje na wypłacenie emerytur, to nie byłby to wielki problem. Ale państwo odbiera nam około 83% naszych dochodów!
Skoro każdy z uczciwych Polaków wierzy, że nie powinno się kraść, to dlaczego pozwalamy naszemu państwu okradać nas z naszych pieniędzy? Z przyzwyczajenia? Bo wydaje się nam, że inaczej być nie może? Z głupiego założenia, że to chyba nie może być złe skoro ładni panowie w garniturach nie widzą w tym nic złego?
Nawet gdyby inaczej być nie mogło i bez podatków ludzie nie potrafiliby sami wybudować sobie szosy czy mostu to fakt pozostaje faktem, że jesteśmy zmuszani do oddawania swoich podatków i "składki" ZUS pod groźbą kary.
Ani Biblia, ani Koran ani Księga Mormona nie uczą: "Nie kradnij, chyba że nie ma innego wyjścia.", albo "Nie kradnij, chyba, że pokusa jest zbyt duża.", czy "Nie kradnij, chyba, że wcześniej stworzysz prawo legalizujące niektóre formy kradzieży."
Ani Biblia, ani Koran ani Księga Mormona nie uczą: "Nie kradnij, chyba że nie ma innego wyjścia.", albo "Nie kradnij, chyba, że pokusa jest zbyt duża.", czy "Nie kradnij, chyba, że wcześniej stworzysz prawo legalizujące niektóre formy kradzieży."
Uważamy się za chrześcijan, buddystów czy po prostu ludzi zdrowych moralnie. Dlaczego więc swoim postępowaniem wspieramy kradzież i rozbój? Z przyzwyczajenia? A może nie zupełnie świadomie? Może po prostu nie mieliśmy tego wszystkiego okazji (czy chęci) do końca przemyśleć?
Państwo w którym nie toleruje się okradania
A gdyby ograbianie społeczeństwa przez państwo nie było konieczne? Gdyby znaczne obniżenie podatków nie zmniejszyło ale zwiększyło szanse ludzi na osiągnięcie wymarzonego przez niemal wszystkich dobrobytu?
A gdyby możliwa była zmiana systemu naszego państwa na taki, w którym ani jeden polityk nigdy nie byłby narażony na pokusę finansową?
Libertarianizm, nawet jego łagodniejsza wersja będąca celem Nowej Prawicy oferuje taką alternatywę. I to bez konieczności eksperymentowania. Po prostu musimy powrócić do systemu, w którym państwo (czy to prywatne - monarchia, czy też jakaś forma republiki) zajmuje się zapewnieniem wolności od oszustów, chuliganów, zatruwaczy powietrza i innych kryminalistów (policja i sądy) i wolności od agresji zewnętrznej (armia). Swoją edukacją, gospodarką, sportem, turystyką i zdrowiem zajmiemy się sami. Ani państwo ani rząd nie są nam do tego potrzebne.
Państwo nie zajmujące się rzeczami, które lepiej wychodzą osobom lub firmom prywatnym jest państwem tanim. Tanie państwo oznacza lepszą gospodarkę i bogatszych obywateli (osoba, która obecnie dostaje na rękę niecałe 2000 zł, w takim państwie zarabiać będzie ponad 4000 złotych!).
Państwo w którym żaden urzędnik czy minister nie ma prawa (ani potrzeby) podbijania pieczątek pod pozwoleniami, nie podejmuje decyzji o finansowaniu tego a nie innego projektu (na którym skorzysta ten obywatel z teczką pieniędzy a nie tamten z kopertą), refundacji tego a nie innego leku - w takim państwie rynek na przekupstwo zniknie zupełnie.
"Nie kradnij." to nie tylko dobra rada, ale boskie przykazanie. I jak każde przykazanie, dane jest człowiekowi nie po to by go ograniczyć, ale po to, by dać mu większą wolność.










