A co jeśli popadnę w problemy - choroba, utrata pracy, etc.... i nie będę mieć ani 50zl na zaplatę [firmie strażackiej]? Czy mój dom się spali?
Naszym przodkom też czasem zdarzały się nieprzewidziane wypadki. Jeden z nich opisany jest w Starym Testamencie:
Faraon przewidział plagę głodu, dlatego przez 7 lat gromadził zapasy. Kiedy plaga nadeszła, nie tylko był w stanie wykarmić swój lud ale też na tym dużo zarobił, bo sprzedawał okolicznym narodom, które nie były tak mądre i nie oszczędzały.
Jedną z tych rodzin, które nie odkładały zapasów jedzenia była rodzina Jakuba. Kiedy nadeszła klęska głodu, Jakub i jego synowie udali się do ich syna i brata - Józefa cieszącego się dobrą posadą zarządcy Egiptu. Józef pomógł swojej rodzinie, bo oni nie byli w stanie pomóc sobie samym.
Żyjemy w dziwnych czasach.
Rzadko odkładamy na czarną godzinę a nasze związki rodzinne są bardzo poluzowane (generalizuję oczywiście).Związki rodzinne
Oczywiście w Polsce rodzina jest jeszcze ważną wartością. Jednak kiedyś było inaczej.Rodzice wielu dzieci mieli wygodniejszą starość, bo otrzymywały godną opiekę. Dzisiaj zamiast dzieci, wolimy wysoką emeryturę. Założenie jest takie, że starcy radzą sobie sami do śmierci (ewentualnie - coraz częściej - zamykane są w więzieniach spokojnej starości, gdzie dostają garście środków uspokajających, by siedziały cicho i nie przeszkadzały).
To socjalistyczni intelektualiści zmienili tę sytuację. Od dziesiątków lat nawołują młodzież do buntu przeciwko swoim rodzicom, do bezkarnego indywidualizmu, braku kompromisu w związkach międzyludzkich prowadzącego do rozwodów lub samotności od początku do końca. W trosce o godność kobiet feministki wyciągają je z sypialni swoich dzieci i wkładają na traktory. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że troskliwa i wrażliwa na potrzeby swojego dziecka mama nie ma czasu na wychowywanie swojego dziecka. Zastąpiła ją przedszkolanka, która uprawa masową produkcję umysłów.
Socjaliści niszczą nie tylko związki rodzinne, ale także ogólnie - międzyludzkie.
Janusz Korwin-Mikke w wywiadzie z Hołdysem (polecam! można łatwo znaleźć na YouTube) wyjaśnił jak kiedyś żyli górale. Kiedy sąsiadowi spalił się dom, to przychodziła cała wioska i budowali mu nowy. Na pytanie Hołdysa: "A gdyby tak sąsiad poszkodowanego powiedział: 'Dobrze tak, skurczybykowi!'", JKM odpowiedział: "To by nie mógł liczyć na pomoc w przyszłości. Wtedy nie opłacało się być skurczybykiem."
Dzisiaj sąsiedzi zwykle współczują poszkodowanym, ale nikomu do głowy nie przyjdzie by komuś pomóc. Jeżeli nie państwo to firma ubezpieczeniowa wszystko załatwi.
Przygotowania na trudniejsze czasy
Dlaczego mamy oszczędzać skoro państwo nas wyratuje z prawie każdej sytuacji. Dlaczego pomagać rodzinie czy sąsiadom, skoro są zmuszeni do ubezpieczenia? No i zawsze można krzyknąć: "Jak żyć, panie premierze?!"W tym wypadku winna jest demokracja, a dokładnie jej bezwstydna skłonność do nakłaniania kandydatów na stanowiska do obrzydliwej demagogii. Politycy wiedzą, że obietnice opiekuńczego państwa zwiększą szansę wygrania wyborów. Słyszymy te obietnice od małego. Nie ma się więc co dziwić, że dzieci dorastają w świadomości, że to nie oni, lecz państwo odpowiedzialne jest za ich bezpieczeństwo, zdrowie, finanse, etc.
Pijaczki spod Tesco nie muszą dbać ani o swoje zdrowie ani o sytuację finansową, bo żaden szpital nie ma prawa odmówić im opieki.
Przymusowy ZUS także odbiera nam konieczność spoglądania w przyszłość i główkowania nad tym jak się kiedyś utrzymamy. To nas demoralizuje. Żyjemy z myślą, że troskliwe państwo wyratuje nas z każdych niemal tarapatów.
. . . . . . . .
Wróćmy do pytania, które sprowokowało tę dyskusję. Myślę, że można go zadać w ten sposób:
Kto nas wyratuje w gospodarce wolnej od socjalizmu?
Odpowiedź jest prosta: albo (1) wyratujemy się sami, albo (2) pomoże nam w tym nasza rodzina, albo (3) sąsiedzi. Inaczej mówiąc, powrócimy do starych, polskich i europejskich tradycji.Po pierwsze, pamiętajmy, że będziemy wtedy bogatsi. Może nie od razu o te 80% z którego obecnie rabuje nas nasze państwo, ale różnica będzie ogromna.
Po drugie, niższe podatki sprawią, że gospodarka będzie w o wiele lepszej kondycji. To oczywiście zmniejszy szansę, że stracimy pracę.
Po trzecie, nie będzie ZUSu (którego i tak za kilkanaście lat nie będzie), ale to nie znaczy, że nie będziemy mogli ubezpieczać się na własną rękę. Nawet gdybyśmy zamiast przelewania pieniędzy na polisę zdecydowali się odkładać pieniądze do materaca, to jeżeli byśmy odkładali tyle, ile teraz to robimy na ZUS, po dziesięciu latach uzbieralibyśmy wystarczająco na opłacenie operacji kosztującej ponad 125 tysięcy złotych (pomnóż 1042 zł, które obecnie odkłada do ZUSu twój pracodawca przez ilość miesięcy w ciągu 10 lat)!
Po czwarte, bez otaczającego nas socjalizmu, otoczeni będziemy rodziną i przyjaźnie nastawionymi sąsiadami.
To wszystko oczywiście nie zagwarantuje, że nigdy nie znajdziemy się w trudnej sytuacji. Jednak znacznie zwiększy realne poczucie bezpieczeństwa.

No comments:
Post a Comment