Saturday, November 15, 2014

Gender - wolność wyboru

Mieliśmy dzisiaj z żoną okazję wysłuchania fascynującego wykładu księdza profesora Dariusza Oko. Człowiek odważny (nie tylko dlatego, że mówi rzeczy politycznie niepoprawne; chyba nie często słyszy się katolickiego księdza przez trzy godziny nawijającego o seksie), oświecony i mówiący zrozumiałym językiem.

Opublikowanie notatek z tego spotkania tutaj, na blogu poświęconemu tematowi wolności jest jak najbardziej stosowne, ponieważ - jak powiedział Człowiek doskonały: "Prawda nas wyswobodzi.", czyli uczyni wolnymi. "Gender" jest kłamstwem a kłamstwo zniewala. Dlatego tak bardzo ważne jest odważne mówienie prawdy, nawet tej niepopularnej.

Oto prawda o "Gender" (czytaj "dżender"), czyli zaprzeczeniu istnienia różnic między dziewczynkami a chłopcami, kobietami a mężczyznami. Pięć punktów opisanych przez dzisiejszego gościa mieleckiej "Kany" (oraz moje przemyślenia):


1. Odrzucenie Boga i jego stworzenia

"Gender" to teoria, która nie powstała w wyniku naukowych badań. Jest to "chory produkt chorych umysłów", "ekspresja patologicznego umysłu". Wg. profesora Oko, Genderyści to maniacy seksualni. Źródłem tego skrzywienia jest ateizm a co za tym idzie założenie (wiara), że człowiek jest zaledwie jednym z gatunków zwierząt.

Teraz parę słów ode mnie (mam na ten temat trochę inne spojrzenie od katolickiej doktryny):

Człowiek jest połączeniem dwóch natur - boskiej i zwierzęcej. Naturę boską, czyli duchową odziedziczyliśmy po Bogu, który jest Ojcem naszych duchów (czy dusz). Natura zwierzęca wynika z faktu posiadania niedoskonałego, fizycznego ciała. Przez całe nasze życie te dwie natury konkurują o naszą uwagę. Za każdym razem kiedy podejmujemy decyzje zgodne z naszym sumieniem, budujemy swój charakter i wzrastamy duchowo (człowiek religijny powiedziałby, że "zbliżamy się do Boga"). Z drugiej strony, kiedykolwiek ulegamy pokusom ciała, tracimy zdolność "słyszenia" naszego sumienia i stopniowo stajemy się podobniejsi do zwierząt.


2. Sami dla siebie Bogami

Genderyści to ludzie, którzy kompletnie ignorują duchowy aspekt ludzkiej natury. Dla nich jesteśmy zwierzętami, a więc istotami, które są posłuszne własnemu ego.

Człowiek, który wierzy w Boga pokornie przyjmuje stworzoną przez Niego (Boga) naturę. Dla wierzącego różnice między płciami wynikają z ludzkiej natury. Absurd Genderystów polega na tym, że oni uważaną iż wszystko jest dziełem nie natury, lecz tylko i wyłącznie kultury. Inaczej mówiąc dziewczynki z reguły bawią się lalkami a chłopcy samochodami nie dlatego, że nakłania ich do tego ich natura ale dlatego, że tak zostali wychowani.

Dlaczego więc nie stworzyć własnej kultury? Do tego wniosku już dawno doszli socjaliści w Chinach i Rosji. Teraz próbują tego dokonać socjaliści w Europie i USA.


3. zaspokajanie żądz

Celem człowieka którego duch przegrywa z ciałem staje się zaspokajanie własnych żądz, także tych seksualnych. Taki człowiek postawiony przed wyborem między chwilową przyjemnością a niekończącym się szczęściem wybiera ...chwilową przyjemność. Niektórzy upadają tak nisko, że dla dla natychmiastowego zaspokojenia swoich żądz gotowi są później zamordować własne nienarodzone dziecko (stawiają żądze ponad życiem).


4. dorabianie teorii

Ideologia "Gender" ma na celu uciszenie głosu sumienia. Łatwiej jest żyć w przekonaniu, że skutkiem mojego zachowania jest pokonywanie uprzedzeń czy większa równość między płciami niż świadomość własnego zboczenia seksualnego lub innej słabości.


5. nawrócenie świata do "Gender"

Jeden z promotorów tego ruchu powiedział, że wszystkie kultury muszą się ugiąć przed Gender. Metody są różne. Na przykład w wielu krajach przedszkola nie otrzymują dotacji jeśli nie adoptują programu, którego częścią jest przebieranie chłopców w sukienki, nakłanianie do masturbacji i przekonywanie ich, że homoseksualizm jest czymś lepszym od normalności, etc.

Gdyby się spełniły wszystkie marzenia Genderowców to wszystkie dzieci wyrosłyby na ludzi niezdolnych do założenia rodziny. Stanowiliby oni społeczeństwo niewolników żądzy. Sex-maniakami tak samo jak alkoholikami czy narkomanami łatwo jest manipulować/rządzić, dlatego że takim istotom trudniej jest patrzeć dalekosiężnie. W końcu skupiają się oni na zaspakajaniu swoich żądz.

Kilka miesięcy temu dyrektor twórcy przeglądarki internetowej Firefox został zwolniony z pracy ponieważ śmiał wspomnieć, że jest przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych. Kilka tygodni później amerykański sportowiec został bohaterem, bo publicznie pocałował się ze swoim chłopakiem. Inny znany sportowiec wyraził na Twitterze swoją dezaprobatę i musiał się przez to pożegnać z karierą.

Brak aprobaty dla Gender jest karalny. Tradycyjny Chrześcijanin jest obrzydliwym homofobem ale krytyk Chrześcijaństwa postępowcem.


Co z tego?

Mamy jeszcze wybór. Możemy być niewolnikami swoich żądz albo częścią narodu składającego się z silnych, zdrowych rodzin. Możemy być niewolnikami socjalistów, lewaków i zboczeńców seksualnych, albo odważnie i głośno przeciwstawiać się ich chorym ideom.

Genderowcy próbują brudnymi gumiakami prosto ze swojego gnojowiska wchodzić do naszych szkół. Profesor Oko nawołuje do aktywnego sprzeciwiania się akceptacji Gender przez polskie ministerstwo oświaty. Uważam, że to sposób dobry, ale nie najlepszy.

Problem polega na tym, że jest to metoda demokratyczna, a demokracja to tyrania większości (lub mniejszości z układami).

Moim marzeniem jest by moje dzieci żyły w kraju wolnym i sprawiedliwym, opartym na wartościach i prawdziwych zasadach a nie woli większości. Nie chcę, by naszym narodem rządzili ani zboczeńcy ani Katolicy, ani Muzułmanie, ani Mormoni. Władza powinna spoczywać w rodzinie a dokładnie w rękach mamy i taty.

Chcę kraju wolnego. Aby to było możliwe, musimy wyzwolić szkoły. Zamknijmy niepotrzebne ministerstwo edukacji i wyprowadźmy szkoły na wolny rynek. Niech rodzice Chrześcijanie posyłają swoje dzieci do szkół katolickich, protestanckich lub mormońskich. Jeżeli istnieje w naszym kraju rynek na szkoły Genderowców (wątpię) to niech i takie powstaną. Ale niech to będą szkoły prywatne.

Po przeprowadzeniu takiej rewolucji już pod koniec pierwszego półrocza czy semestru będzie wiadomo z których szkół rodzice są zadowoleni a ich właściciele szybko się przekonają jak zaspokoić wymagania swoich klientów - rodziców.

Odbierzmy kontrolę nad polskimi dziećmi politykom, nauczycielom i przeróżnym organizacjom. Oddajmy ją tym, którym Bóg powierzył odpowiedzialność nad swoimi dziećmi - rodzicom.

No comments:

Post a Comment